Współczesne pszczelarstwo to nie tylko romantyczna wizja podbierania miodu z ula, ale przede wszystkim ogromna odpowiedzialność za życie tysięcy owadów. Zmieniający się klimat, coraz uboższe pożytki i rolnicze monokultury sprawiają, że natura często nie jest w stanie zapewnić pszczołom wystarczającej ilości pokarmu. Wtedy do gry wkracza pszczelarz. To od Twojej decyzji – czy wybierzesz płynną energię, czy stały pokarm – zależy siła rodziny, a często wręcz jej przetrwanie. Ale jak trafnie ocenić sytuację i nie popełnić błędu, który może kosztować całą pasiekę?
Wybór między formą płynną a stałą pokarmu to nie kwestia estetyki, ale fundamentalna różnica w sposobie pobierania go przez owady i tempie przyswajania energii. Syrop pszczeli (zarówno ten na bazie cukru buraczanego, jak i gotowe inwerty zbożowe) ma za zadanie imitować nektar. Jest to potężny zastrzyk energii, który pszczoły mogą szybko pobrać, przerobić i zmagazynować w plastrach. Nowoczesne gotowe syropy mają skład zbliżony do miodu (około 20% wody), co oszczędza pszczołom pracy przy odparowywaniu. To paliwo idealne, gdy zależy nam na czasie i szybkim uzupełnieniu „spiżarni”.
Z kolei ciasto pszczele to produkt o innej dynamice działania. Jego mazista, stała konsystencja sprawia, że pszczoły pobierają go wolniej i sukcesywnie. Jest to kluczowe, gdy nie chcemy zalać gniazda pokarmem, a jedynie stymulować matkę do czerwienia lub podać dodatkowe witaminy czy białko. Ciasto jest doskonałym nośnikiem suplementów – od probiotyków, przez zioła, aż po substytuty pyłku, które są niezbędne do wychowu czerwiu, gdy w naturze brakuje naturalnego białka roślinnego.
Decyzja o rodzaju podawanego pokarmu powinna być podyktowana aktualnym celem hodowlanym oraz porą roku. W gospodarce pasiecznej wyróżniamy dwa główne działania: dokarmianie (uzupełnianie zapasów na zimę) oraz podkarmianie (stymulację rozwoju). Płynny pokarm króluje zazwyczaj pod koniec lata. To wtedy musimy zapewnić rodzinie żelazny zapas na długie zimowe miesiące. Duże dawki syropu podane we wrześniu pozwalają pszczołom szybko zbudować zapasy, które pozwolą im przetrwać do pierwszych wiosennych kwiatów.
Sytuacja wygląda inaczej w trakcie sezonu lub na przedwiośniu. Tutaj znacznie lepiej sprawdza się ciasto pszczele. Stosujemy je w okresach bezpożytkowych (np. luki pożytkowe w czerwcu czy lipcu), aby matka nie przerwała czerwienia z obawy o głód. Jest to również rozwiązanie bezpieczniejsze pod kątem rabunków. Choć doświadczeni pszczelarze wiedzą, że rabunki zależą głównie od siły rodziny i szczelności ula, to ciasto – ze względu na brak intensywnego zapachu i stałą formę – jest mniej atrakcyjne dla obcych zbieraczek niż aromatyczny syrop.
Warto zapamiętać kluczowe momenty dla każdego rodzaju karmy:
Zima i wczesne przedwiośnie to czas próby dla każdego pszczelarza. Czasem, mimo najlepszych starań jesienią, pszczołom może zabraknąć pokarmu przed pierwszymi oblotami. To moment krytyczny, w którym ciasto pszczele staje się dosłownie ratunkiem życia. Gdy kłąb zimowy jest jeszcze ściśnięty, a temperatury na zewnątrz niskie, podanie placka ciasta bezpośrednio na górne listewki ramek (nad kłąb) pozwala owadom na kontakt z pożywieniem bez konieczności rozluźniania struktury kłębu i tracenia bezcennego ciepła.
W takich sytuacjach liczy się każda godzina. Pszczoła, która oderwie się od kłębu w poszukiwaniu pokarmu na bocznych plastrach, przy niskiej temperaturze zastygnie i nie wróci. Ciasto położone „na głowę” jest dostępne natychmiast. Jest to interwencja, która w nowoczesnym pszczelarstwie jest standardem ratunkowym, pozwalającym dotrwać rodzinie do momentu, gdy pogoda pozwoli na loty po świeży nektar i pyłek.
Podawanie płynnego syropu w okresie zimowli lub bardzo wczesną wiosną to jeden z najpoważniejszych błędów, jakie można popełnić. Płyn w ulu o tej porze roku to wilgoć, a wilgoć zimą jest dla pszczół bardziej zabójcza niż mróz. Nadmiar wody, którą pszczoły musiałyby odparować z syropu, drastycznie podnosi wilgotność w gnieździe, co sprzyja rozwojowi pleśni oraz groźnych chorób, takich jak nosemoza. Mokre pszczoły tracą zdolność termoizolacji i szybciej umierają.
Co więcej, pobieranie zimnego syropu wychładza organizm pszczoły, zmuszając ją do ogromnego wydatku energetycznego, by ogrzać pokarm do temperatury ciała. W okresie spoczynku zimowego układ trawienny pszczoły nie jest przystosowany do przerobu dużych ilości wody. Dlatego w miesiącach chłodnych, jeśli konieczna jest interwencja, jedynym bezpiecznym rozwiązaniem pozostaje pokarm stały o niskiej zawartości wody, który nie zaburza mikroklimatu ula.